RSS

Archiwa tagu: Open Access

Jeszcze raz o oszczędnościach w modelu Open Access

Jeśli moje poprzednie szacunki oszczędności wynikających z modelu Open Access na polskim poletku wydawały się niezbyt wiarygodne, to Heather Morisson opublikowała właśnie bardziej szczegółową analizę potencjału oszczędności w globalnej skali. Główny wniosek to spadek kosztów o ponad połowę po przejściu na OA…

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przeciwnicy otwartego dostępu do literatury naukowej mają mnóstwo argumentów za pozostaniem przy obecnej sytuacji (które są raczej zawoalowaną niechęcią do zmiany), z których część rzeczywiście wiąże się z pewnymi realnymi kosztami do poniesienia (szkolenia, zmiany systemów bibliotek, stworzenie systemu przejściowego oceny dorobku naukowego, itp.). Długofalowe myślenie to jednak wbrew pozorom rzadkość, niezależnie od tego ile strategii na następne 10 czy 20 lat wyprodukujemy.

Enhanced by Zemanta
Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 2, 2011 w Open Access

 

Tagi: , ,

Kryzys ekonomiczny a otwarta nauka

Niezależnie od tego, co mówią politycy czy ekonomiści, kryzys finansowy dopiero ujawnia swoje oblicze. Ostatnie dość drastyczne cięcia w wydatkach na naukę w planowanym budżecie Stanów Zjednoczonych to tylko kolejna powtórka z rozrywki, którą już wcześniej zafundowały sobie inne kraje, w tym tacy giganci nauki jak np. Wielka Brytania. Jak dla mnie, bomba. Nie ma lepszego sposobu na zainicjowanie zmian w organizacji badań naukowych, jak brak funduszy.

Otworzenie nauki poprzez projekty nauki obywatelskiej, crowdsourcing, wolne oprogramowanie, wolny dostęp do literatury czy też nowe modele publikowania typu „science as a wiki” jest najtańszym sposobem poprawienia wydajności badań mierzonej (z braku lepszej miary) ilością wyprodukowanych wyników (czy też publikacji). Dla przykładu, proste wyliczenia wskazują, że  150 milionów złotych wydane co roku na Wirtualną Bibliotekę Nauki mogłoby sfinansować ok. 50 tysięcy publikacji w modelu Open Access (przy założeniu kosztu ok. 1000 dolarów za publikację, co jest nawiasem mówiąc sporym przeszacowaniem), z tym, że Polscy naukowcy aż tyle nie publikują (mówi się o ok. 30 tysiącach rocznie). Zmiana formy finansowania publikowania wyników badań może przynieść 30% oszczędności. Tylko kto w to uwierzy? Bo na pewno nie nasi włodarze, sądząc po uchwalonej niedawno ustawie reformującej naukę, która właściwie nic nie reformuje (przynajmniej nic istotnego)…

Tam gdzie względy polityczne mają mniejsze znaczenie niż w Ministerstwie Nauki, robi się wszystko aby uwolnić przepływ informacji, bo nie dość, że przynosi wymierne korzyści, to jest jeszcze najłatwiejsze do zrobienia, bo nie wymaga przearanżowania struktur organizacji. Chyba najbardziej spektakularnym projektem jest Intellipedia, wewnętrzne wiki CIA, zbudowane na tym samym silniku co Wikipedia. Tymi samymi względami praktycznymi kierują się firmy biotechnologiczne czy farmaceutyczne, deponując część swoich danych (takich, które nie są istotne z punktu widzenia działalności firmy) w publicznych bazach, bądź dokładając się do rozwoju oprogramowania open source. Dzielenie się zasobami jest tańsze, niż reprodukowanie ich w nieskończoność. Ta wiedza dotrze z czasem i do środowiska akademickiego (bo biznesowe chyba właśnie się zorientowało). Poczekajmy tylko na kolejne cięcia w wydatkach na naukę.

 

Enhanced by Zemanta
 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu Luty 25, 2011 w Nauka, Otwartość

 

Tagi: , , ,

Zwiększona ilość cytowań? Tak, ale na krótko.

Open Access logo and text
Image via Wikipedia

Mamy Międzynarodowy Tydzień Open Access (Open Access Week). Przy tej okazji pojawiło się mnóstwo materiałów po polsku, trochę wykładów (oto lista wydarzeń w Kraju zorganizowanych z tej okazji), na jednym wykładzie byłem, drugi właśnie oglądam.

I się frustruję.

Jak magiczne zaklęcie wszyscy powtarzają (tak szczerze mówiąc ta mania nie jest właściwa wyłącznie Polakom, bo po abu stronach Atlantyku spotykamy podobne zachowania), że publikowanie w modelu Open Access przynosi autorom zwiększoną ilość cytowań. Przynosi, i owszem. Ale na krótko. Wolny dostęp do literatury staje się coraz bardziej powszechny i wkrótce znacząca część (w tej chwili ok. 20% jeśli dobrze pamiętam) nowo publikowanej literatury będzie dostępna conajmniej za darmo do przeczytania, jeśli nie na którejś z otwartych licencji. W pewnym momencie przewaga liczby cytowań publikacji dostępnych za darmo w sieci przestanie być widoczna, a nie sądzę, żeby czekał nas stały wzrost liczby referencji w publikacjach (zamiast pisać elaborat we wstępie, można skrócić to do zwrotu „reviewed in” i zacytować przeglądówkę) tylko dlatego, że więcej prac jest dostępnych do poczytania.

Open Access z definicji to nieskrępowany dostęp do literatury naukowej, także z możliwością użycia komercyjnego (dość ważny punkt, ale to na inną okazję). W praktyce (rzadko się zdarza, żeby ktoś następnie wyjaśniał w praktyce to ten ładny zwrot znaczy) Open Access to alternatywny model publikowania, w którym kosztami obciąża się autora, lub instytucję go finansującą. Ponieważ koszt ten generowany jest raz, a nie wiele razy (np. poprzez wykupienie dostępu przez wszystkie zainteresowane instytucje naukowe), okazuje się, że w ujęciu globalnym Open Access jest rozwiązaniem tańszym, niż ten, który mamy obecnie. I tym argumentem powinno się uczonych walić po głowie („cała literatura dostępna za darmo oraz więcej pieniędzy na badania, bo oszczędzamy”), a nie wikłać się w bezsensowne dyskusje, czy aby na pewno efekt zwiększonej ilości cytowań jest aż tak wielki jak nam się wydaje. Argumenty ekonomiczne tak czy siak pewnie powrócą, kiedy Ministerstwo stanie przed podobnym dylematem jak system Uniwersytetów Kalifornijskich, którym Nature Publishing Group podniosło opłaty za licencje czterokrotnie

Koniecznie do przeczytania:

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Październik 21, 2010 w Open Access

 

Tagi: , , , , ,