RSS

Jeszcze raz o oszczędnościach w modelu Open Access

Jeśli moje poprzednie szacunki oszczędności wynikających z modelu Open Access na polskim poletku wydawały się niezbyt wiarygodne, to Heather Morisson opublikowała właśnie bardziej szczegółową analizę potencjału oszczędności w globalnej skali. Główny wniosek to spadek kosztów o ponad połowę po przejściu na OA…

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przeciwnicy otwartego dostępu do literatury naukowej mają mnóstwo argumentów za pozostaniem przy obecnej sytuacji (które są raczej zawoalowaną niechęcią do zmiany), z których część rzeczywiście wiąże się z pewnymi realnymi kosztami do poniesienia (szkolenia, zmiany systemów bibliotek, stworzenie systemu przejściowego oceny dorobku naukowego, itp.). Długofalowe myślenie to jednak wbrew pozorom rzadkość, niezależnie od tego ile strategii na następne 10 czy 20 lat wyprodukujemy.

Enhanced by Zemanta
Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 2, 2011 w Open Access

 

Tagi: , ,

Szybkie publikowanie wyników badań – publikacje na wiki

Cancer Commons używa silnika MediaWiki (z rozszerzeniem Semantic MediaWiki) do publikacji i uaktualniania artykułów dotyczących modeli funkcjonowania i diagnostyki nowotworów (tutaj przykład takiego artykułu dotyczącego czerniaka złośliwego). Podobnej platformy (ale tym razem jest to Google’owy KNOL) używa PLoS Currents – ale w tym przypadku PC organizuje sekcje tematycze, publikacja podlega ocenie i jest możliwość zablokowania dalszej edycji. KNOL chyli się ku upadkowi, więc ciężko wróżyć PC świetlaną przyszłość, a artykuły Cancer Commons raczej będą podsumowaniami opublikowanych już prac i nie będą zawierać nowych wyników, ale warto spojrzeć na oba modele, bo temat szybszego dzielenia się wiedzą będzie wracał jak bumerang. I to szybciej niż się nam wydaje.

Cytując Sommersa z jego artykułu z zeszłego roku (The delay in sharing research data is costing lives) [PDF tego artykułu jest dostępny w sieci na innych stronach, wystarczy poszukać po tytule]:

It is not uncommon for potentially life-saving research data to be published years after being generated. But the setback to progress caused by the delay in releasing data is troublesome for people who selflessly participate in trials and desperately await new therapies. Scientists need to feel greater urgency to share their findings quickly, and they need additional avenues to facilitate this process.

Społeczeństwo może mieć w nosie badania naukowe do momentu aż w grę będzie wchodzić zdrowie i przedłużenie życia. Wejście na rynek jakiegoś leku spóźnione o nawet 10 lat (szacunki Sommersa) oznacza realne straty: czyjeś życie. Jeśli my się jakoś nie dogadamy co do sposobu publikowania wyników badań szybciej i sprawniej, to innowacje w obszarze nauk biomedycznych wymuszą sami pacjenci.

Enhanced by Zemanta
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Luty 28, 2011 w Komentarz, Nauka, Publikacja

 

Kryzys ekonomiczny a otwarta nauka

Niezależnie od tego, co mówią politycy czy ekonomiści, kryzys finansowy dopiero ujawnia swoje oblicze. Ostatnie dość drastyczne cięcia w wydatkach na naukę w planowanym budżecie Stanów Zjednoczonych to tylko kolejna powtórka z rozrywki, którą już wcześniej zafundowały sobie inne kraje, w tym tacy giganci nauki jak np. Wielka Brytania. Jak dla mnie, bomba. Nie ma lepszego sposobu na zainicjowanie zmian w organizacji badań naukowych, jak brak funduszy.

Otworzenie nauki poprzez projekty nauki obywatelskiej, crowdsourcing, wolne oprogramowanie, wolny dostęp do literatury czy też nowe modele publikowania typu „science as a wiki” jest najtańszym sposobem poprawienia wydajności badań mierzonej (z braku lepszej miary) ilością wyprodukowanych wyników (czy też publikacji). Dla przykładu, proste wyliczenia wskazują, że  150 milionów złotych wydane co roku na Wirtualną Bibliotekę Nauki mogłoby sfinansować ok. 50 tysięcy publikacji w modelu Open Access (przy założeniu kosztu ok. 1000 dolarów za publikację, co jest nawiasem mówiąc sporym przeszacowaniem), z tym, że Polscy naukowcy aż tyle nie publikują (mówi się o ok. 30 tysiącach rocznie). Zmiana formy finansowania publikowania wyników badań może przynieść 30% oszczędności. Tylko kto w to uwierzy? Bo na pewno nie nasi włodarze, sądząc po uchwalonej niedawno ustawie reformującej naukę, która właściwie nic nie reformuje (przynajmniej nic istotnego)…

Tam gdzie względy polityczne mają mniejsze znaczenie niż w Ministerstwie Nauki, robi się wszystko aby uwolnić przepływ informacji, bo nie dość, że przynosi wymierne korzyści, to jest jeszcze najłatwiejsze do zrobienia, bo nie wymaga przearanżowania struktur organizacji. Chyba najbardziej spektakularnym projektem jest Intellipedia, wewnętrzne wiki CIA, zbudowane na tym samym silniku co Wikipedia. Tymi samymi względami praktycznymi kierują się firmy biotechnologiczne czy farmaceutyczne, deponując część swoich danych (takich, które nie są istotne z punktu widzenia działalności firmy) w publicznych bazach, bądź dokładając się do rozwoju oprogramowania open source. Dzielenie się zasobami jest tańsze, niż reprodukowanie ich w nieskończoność. Ta wiedza dotrze z czasem i do środowiska akademickiego (bo biznesowe chyba właśnie się zorientowało). Poczekajmy tylko na kolejne cięcia w wydatkach na naukę.

 

Enhanced by Zemanta
 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu Luty 25, 2011 w Nauka, Otwartość

 

Tagi: , , ,

Dlaczego naukowcy nie współtworzą Wikipedii?

Wikimedia Research Committee chce lepiej zrozumieć dlaczego naukowcy nie współtworzą Wikipedii. W tym celu Dario Taraborelli, Daniel Mietchen i Panagiota Alevizou przygotowali ankietę dotyczącą barier zniechęcających ekspertów/uczonych do współpracy na otwartych systemach typu wiki. Gorąco zachęcam do jej wypełnienia.

Z jednej strony wydaje się, że dobrze rozumiemy dlaczego Wikipedia nie jest masowo edytowana przez naukowców. Na Wikiversity jest nawet strona z argumentami za i przeciw współtworzeniu treści przez uczonych w takich systemach. Z drugiej strony, nie za bardzo wiadomo, który z tych powodów jest na dobrą sprawę najważniejszy. Usunięcie części barier to kwestia wyłącznie technologii (dla przykładu można wyobrazić sobie system podsumowujący czyjś wkład do wiki wzorowany na automatycznym CV budowanym w systemie StackOverflow – tutaj przykład takiego CV). Może akurat bariery psychologiczne i społeczne nie będą aż taką przeszkodą jak brak odpowiednich rozwiązań i wkrótce doczekamy się masowego wysypu naukowych wiki? Jeden wysyp już był, kiedy temat stał się modny, więc teraz czas na „zbocze oświecenia” i „płaskowyż produktywności” :).

Enhanced by Zemanta
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Luty 24, 2011 w Komentarz, Open Access

 

Tagi: ,

Dwa miliardy dolarów na otwarte zasoby edukacyjne

To chyba największe zaskoczenie tego roku (wiem, dopiero styczeń, ale ciężko będzie zaskoczyć mnie jeszcze bardziej). Amerykańskie Departamenty Pracy i Edukacji ogłosiły wczoraj program wydania w ciągu najbliższych czterech lat dwóch miliardów dolarów na poprawę oferty edukacyjnej szkół wyższych i firm szkoleniowych. Najważniejszym elementem programu jest wymóg, aby materiały edukacyjne, które powstaną przy pomocy tych funduszy były udostępniane na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa (co oznacza możliwość np. przetłumaczenia na polski i użycia w edukacji na dowolnym poziomie, także komercyjnie). Więcej na blogu Creative Commons.

Ten krok będzie miał olbrzymi wpływ na stanowisko instytucji naukowych w kwestii otwartego dostępu do literatury naukowej. Skoro ten niby bardziej cenny element (tj. materiały edukacyjne) produkowany przez uniwersytety opłaca się udostępnić na wolnej licencji (a nie mam wątpliwości, że ten eksperyment okaże się opłacalny), powszechne mandaty Open Access dla literatury naukowej będą już tylko kwestią czasu, tym bardziej, że argument finansowy dla ich przyjęcia będzie analogiczny jak dla otwarcia zasobów edukacyjnych.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Styczeń 21, 2011 w Open Access, Otwarta edukacja, Otwartość

 

Tagi: , ,

Polski portal o Nauce 2.0

Jak okiem sięgnąć, polskiej dyskusji na tematy otwartości i nowoczesnych form komunikacji naukowej (nazywanej Nauką 2.0) nie można nazwać gorącą. I w sumie nie ma co się dziwić – jak można żywiołowo dyskutować na łamach periodyków naukowych? To w końcu nie forum internetowe, prawda? No właśnie. Ponieważ nie ma forum dotyczącego tematyki Nauki 2.0, postanowiliśmy je stworzyć.

Mark Hahnel jest pomysłodawcą i administratorem portalu Science 3.0 (miało być Science 2.0, ale ten ostatni termin okazał się być zastrzeżonym znakiem towarowym), który skupia ludzi zainteresowanych ewolucją nauki w obliczu nowych narzędzi i nowych paradygmatów związanych ze wszechobecnością internetu. S3.0 ruszyło całkiem niedawno i było po części pomyślane jako alternatywa dla FriendFeedowych grup Science 2.0, The Life Scientists czy Open Notebook Science, w obliczu niepewnej przyszłości serwisu FriendFeed po wykupieniu go przez właścicieli Facebooka. Mark od początku był bardzo zainteresowany kopiami serwisu, które byłyby w innych językach niż angielski. Wobec czego po tym, jak udało się dość sprawnie postawić agregator niemieckojęzycznych blogów naukowych, Mark skontaktował się ze mną i namówił na polską wersję. I tak, kilka tygodni temu ruszył pierwszy polski (tak mi się przynajmniej wydaje) agregator blogów naukowych.

Korzystając z rozpędu, którego nabraliśmy przy starcie agregatora, postanowiliśmy uruchomić polską wersję portalu S3.0. To okazało się być dużo trudniejsze, z przyczyn czysto technicznych (na dzień dzisiejszy wciąż część portalu jest po angielsku), ale udało się doprowadzić stronę do stanu mniej więcej używalności. Testerami portalu byli doktoranci uczestniczący w moich wykładach na temat Nauki 2.0 – warunkiem zaliczenia cyklu wykładów jest założenie bloga na portalu, napisanie jednego wpisu na tym blogu, oraz razem jako grupa, stworzenie w miarę kompletnych notatek z moich wykładów na grupowym wiki. Struktura portalu odbiega od tego, do czego przyzwyczajeni są użytkownicy – zamiast nacisku na zawartość, jest nacisk na interakcję, na komentarze, na nawiązywanie kontaktów. Czy się sprawdzi w polskiej rzeczywistości? Zobaczymy.

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu Październik 26, 2010 w Komunikacja

 

Tagi: , , , , , ,

Zwiększona ilość cytowań? Tak, ale na krótko.

Open Access logo and text
Image via Wikipedia

Mamy Międzynarodowy Tydzień Open Access (Open Access Week). Przy tej okazji pojawiło się mnóstwo materiałów po polsku, trochę wykładów (oto lista wydarzeń w Kraju zorganizowanych z tej okazji), na jednym wykładzie byłem, drugi właśnie oglądam.

I się frustruję.

Jak magiczne zaklęcie wszyscy powtarzają (tak szczerze mówiąc ta mania nie jest właściwa wyłącznie Polakom, bo po abu stronach Atlantyku spotykamy podobne zachowania), że publikowanie w modelu Open Access przynosi autorom zwiększoną ilość cytowań. Przynosi, i owszem. Ale na krótko. Wolny dostęp do literatury staje się coraz bardziej powszechny i wkrótce znacząca część (w tej chwili ok. 20% jeśli dobrze pamiętam) nowo publikowanej literatury będzie dostępna conajmniej za darmo do przeczytania, jeśli nie na którejś z otwartych licencji. W pewnym momencie przewaga liczby cytowań publikacji dostępnych za darmo w sieci przestanie być widoczna, a nie sądzę, żeby czekał nas stały wzrost liczby referencji w publikacjach (zamiast pisać elaborat we wstępie, można skrócić to do zwrotu „reviewed in” i zacytować przeglądówkę) tylko dlatego, że więcej prac jest dostępnych do poczytania.

Open Access z definicji to nieskrępowany dostęp do literatury naukowej, także z możliwością użycia komercyjnego (dość ważny punkt, ale to na inną okazję). W praktyce (rzadko się zdarza, żeby ktoś następnie wyjaśniał w praktyce to ten ładny zwrot znaczy) Open Access to alternatywny model publikowania, w którym kosztami obciąża się autora, lub instytucję go finansującą. Ponieważ koszt ten generowany jest raz, a nie wiele razy (np. poprzez wykupienie dostępu przez wszystkie zainteresowane instytucje naukowe), okazuje się, że w ujęciu globalnym Open Access jest rozwiązaniem tańszym, niż ten, który mamy obecnie. I tym argumentem powinno się uczonych walić po głowie („cała literatura dostępna za darmo oraz więcej pieniędzy na badania, bo oszczędzamy”), a nie wikłać się w bezsensowne dyskusje, czy aby na pewno efekt zwiększonej ilości cytowań jest aż tak wielki jak nam się wydaje. Argumenty ekonomiczne tak czy siak pewnie powrócą, kiedy Ministerstwo stanie przed podobnym dylematem jak system Uniwersytetów Kalifornijskich, którym Nature Publishing Group podniosło opłaty za licencje czterokrotnie

Koniecznie do przeczytania:

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Październik 21, 2010 w Open Access

 

Tagi: , , , , ,