RSS

Archiwa miesięczne: Marzec 2011

Poza naukę (2.0) – mój felieton w NIMB

Logo of the Chemistry Development Kit.

Image via Wikipedia

Poniżej kopia mojego felietonu napisanego na potrzeby dziesiątego numeru czasopisma NIMB (Nauka|Innowacje|Marketing|Biznes) poświęconego Nauce 2.0 (NIMB wydawany jest przez Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu przy Uniwersytecie Jagiellońskim). Warto zajrzeć do całego numeru, nie tylko po to, żeby się przekonać jak wygląda Nauka 2.0 oglądana Krajowymi oczami, ale także po inne ciekawostki, jak chociażby wywiad z Wojciechem Macykiem, chemikiem z UJ i jego artykuł na temat fotokatalizy. Lokalne nastawienie (nawet jeśli występować będzie w wersji czysto krakowskiej) jest miłą odmianą po (skądinąd zrozumiałej) „amerykanizacji” większości innych czasopism popularno-naukowych. Szkoda, że takie czasopisma na uczelniach to raczej wyjątek niż reguła. Wisienką na torcie niech będzie fakt, że bez problemu udało się przekonać redakcję, żeby mój felieton opublikowała na licencji CC-BY.

 

Terminem „Nauka 2.0” zwykło się określać zmiany w komunikacji naukowej związane z pojawieniem się nowych narzędzi wymiany informacji w  internecie. Już całkiem spora grupa uczonych oswoiła się z blogami, współtworzy Wikipedię, korzysta z portali społecznościowych – wszystko w  celu swobodniejszej wymiany informacji. W zasadzie można by sprowadzić całe to zjawisko do praktycznej implementacji idei „memeksu” opisanej już w  1945 przez Vannevara Busha,  który argumentował, że naukowcy potrzebują efektywnego systemu dzielenia się wiedzą. Można by, gdyby nie drobny szczegół – nowe formy komunikacji są w dużej części publiczne. Efektem tego jest fakt, że Nauka 2.0 to nie tylko swobodniejsza wymiana informacji, nie tylko otwartość rozumiana jako wolny dostęp do wiedzy, ale także wyjście z własnych czterech ścian i nawiązanie relacji ze środowiskami spoza nauki.Owoce tych relacji mogą być bardzo różne. Mamy mnożące się jak grzyby po deszczu projekty krzyżujące naukę ze sztuką, często inspirowane przez samych uczonych, którym dopiero internet pozwolił artystycznie „odetchnąć”. Naukowcy i środowisko biznesowe spontanicznie współtworzą wolne oprogramowanie – dla przykładu firmy farmaceutyczne nie tylko używają, ale także dokładają kod do pakietu CDK, Chemistry Development Kit, bez żadnych formalnych umów. Coraz częstsze są inicjatywy nauki obywatelskiej jak chociażby wspólne klasyfikowanie galaktyk przez amatorów i naukowców w  ramach Galaxy Zoo. Ponadto powoli dochodzi do nawiązania kontaktu pomiędzy badaczami z obszaru nauk biomedycznych a pacjentami zainteresowanymi dopiero co testowanymi terapiami (jednym z  takich projektów jest Cancer Commons). Oczywiście bywają też przypadki mniej spektakularne. Do takich należy inicjatywa Partii Republikańskiej nazwana YouCut Citizen Review, w której obywatele Stanów Zjednoczonych proszeni są o przejrzenie projektów finansowanych przez National Science Foundation i wytypowanie tych, które są ich zdaniem marnowaniem pieniędzy. No coż, otwarty internet to miecz obosieczny… Nauka 2.0 jest w pewnym sensie wyjściem poza naukę, nieśmiałym krokiem w stronę większej współpracy między naukowcami, uspołecznienia nauki i  podkreślenia znaczenia badań naukowych. I  paradoksalnie, mimo że odrywa nas od kolejnego eksperymentu, może będzie właśnie tym elementem, dzięki któremu posuniemy się o krok dalej. Może nie indywidualnie, jako poszczególni naukowcy, ale jako całe społeczeństwo.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 28, 2011 w Publikacja

 

Tagi: , , , , ,

Cztery filary Nauki 2.0

Bardzo polecam ten tekst dotyczący czterech filarów Nauki 2.0 – z kilku zresztą powodów. Po pierwsze, autorami są ludzie spoza środowiska związanego historycznie z nowoczesnymi formami komunikacji naukowej i co za tym idzie, ich spojrzenie na Naukę 2.0 jest świeże. Po drugie, tekst jest fajny. Po prostu. Bardzo treściwie i przystępnie napisany kawałek dotyczący głównych elementów następujących właśnie zmian, bez wnikania w niuanse takie jak np. licencjonowanie. A po trzecie artykuł ten został opublikowany na portalu ResearchGate, którego do tej pory nie śledziłem uważając, że nic ciekawego się tam nie dzieje (oby więcej takich pomyłek!).

Science 2.0 - legacy gap

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 8, 2011 w Komunikacja

 

Tagi: , ,

FigShare – nowa platforma mikropublikacji

Wczoraj udostępniona została oficjalna wersja beta serwisu FigShare. Serwis ten powstał z myślą o umożliwieniu uczonym podzielenia się cząstkowymi wynikami badań, niezależnie od tego, czy są to negatywne wyniki, elementy projektów, które nigdy nie trafią do końcowych publikacji czy też wyniki, które dopiero mają zostać opublikowane. Poniżej przykład obrazka z projektu Steve’a Kocha zakończonego w 2003, który nie trafił do publikacji, ponieważ wyniki nie były przekonujące.

FigShare pozwala na opublikowanie zarówno danych jak i obrazków ilustrujących wyniki eksperymentów. Domyślną licencją dla ilustracji jest CC-BY. Serwis oparty jest na silniku MediaWiki wobec czego udostępnia także API (pod adresem http://figshare.com/figures/api.php). Wszystkie opublikowane elementy mają nadany zewnętrzny unikalny adres w systemie Handle (odpowiednik DOI) wobec czego są cytowalne wg wszystkich standardów wydawców czasopism naukowych.

Pojawienie się FigShare jest bardzo istotnym elementem otwierania procesu naukowego. I nie tylko dlatego, że stanowi świetną platformę dla naukowców do dzielenia się wynikami badań tuż po tym jak je otrzymają. To na pewno ważne, ale widzę w tym serwisie znacznie większy potencjał – a mianowicie zostanie platformą mikropublikacji dla projektów nauki obywatelskiej. Projekty, w które angażujemy społeczność spoza środowiska naukowego, rzadko kończą się publikacjami, których wspołautorami są amatorzy. Jednym z niewielu takich przykładów jest praca dotycząca gry FoldIT, w której gracze są autorami (ujęci zbiorowo jako „Players F”, czyli „FoldIT Players”). Generalnie nawet nie chodzi o to, że uczeni nie chcą zapraszać amatorów. Po prostu wymagania dotyczące uznania kogoś za współautora publikacji są na tyle wysokie (tu przykład takich reguł dla czasopism biomedycznych), że dodanie kogokolwiek do publikacji wymaga zazwyczaj sporo akrobacji (nie wspominajmy już o brzydkim zwyczaju dopisywania różnych ważnych osób do publikacji bez ich wkładu merytorycznego). FigShare ma szansę rozwiązać ten problem, bo umożliwia samym amatorom publikację własnych wyników, a uczonym legalne i zgodne z sumieniem wykorzystanie ich ponownie.

Więcej o samym projekcie na oficjalnym blogu FigShare.

Uwaga natury organizacyjnej – FigShare jest wspierany przez Instytut Systemów (proszę nie szukać w internecie, Instytut w zasadzie nie ma własnej strony), którego jestem dyrektorem. Projekt jest w moim odczuciu na tyle ważny, że zdecydowałem, iż Instytut pokryje w całości koszty utrzymania serwisu na dedykowanym serwerze.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 3, 2011 w Nauka, Otwartość, Publikacja

 

Tagi: , , , ,

Jeszcze raz o oszczędnościach w modelu Open Access

Jeśli moje poprzednie szacunki oszczędności wynikających z modelu Open Access na polskim poletku wydawały się niezbyt wiarygodne, to Heather Morisson opublikowała właśnie bardziej szczegółową analizę potencjału oszczędności w globalnej skali. Główny wniosek to spadek kosztów o ponad połowę po przejściu na OA…

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przeciwnicy otwartego dostępu do literatury naukowej mają mnóstwo argumentów za pozostaniem przy obecnej sytuacji (które są raczej zawoalowaną niechęcią do zmiany), z których część rzeczywiście wiąże się z pewnymi realnymi kosztami do poniesienia (szkolenia, zmiany systemów bibliotek, stworzenie systemu przejściowego oceny dorobku naukowego, itp.). Długofalowe myślenie to jednak wbrew pozorom rzadkość, niezależnie od tego ile strategii na następne 10 czy 20 lat wyprodukujemy.

Enhanced by Zemanta
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 2, 2011 w Open Access

 

Tagi: , ,