RSS

Otwarty dziennik laboratoryjny

29 Wrz
75 px
Image via Wikipedia

Prowadzenie swojego dziennika laboratoryjnego w formie otwartego dla wszystkich wiki (w angielskim nazywane Open Notebook Science) to pomysł, który większość naukowców wyśmieje od razu i bez zastanawiania się wróci do eksperymentów. Jednak Jean-Claude Bradley, chemik pracujący nad lekami antymalarycznymi, od 2006 roku w ten właśnie wsposób dokumentuje swoje eksperymenty. Wg Wikipedii, na dzień dzisiejszy około 20 uczonych podążyło śladami Bradleya i rozpoczęło udostępnianie swoich wyników w takiej czy innej formie przed formalną publikacją w czasopiśmie. Wszyscy zdają się mieć ten sam cel – udostępnić swoją pracę w formie, która nie będzie zmuszać innych uczonych do wielomiesięcznego dochodzenia do tych samych wyników (jak to się często dzieje, kiedy usiłujemy odtworzyć eksperyment opisany w dziale Metody dowolnej publikacji). Drugim ważnym elementem są eksperymenty, które się nie udały – coś co bardzo rzadko ma szansę ujrzeć światło dzienne (aczkolwiek są już czasopisma dokumentujące negatywne wyniki, jak np. Journal of Negative Results in Biomedicine). Te w zasadzie strzępki informacji, znajdowane nie bezpośrednio, ale przy pomocy wyszukiwarek takich jak Google, mogą być przydatne przy prowadzeniu zupełnie innych badań.

Ryzyko kradzieży pomysłów/wyników przez innych naukowców to chyba najczęstszy i najbardziej oczywisty argument przeciwko otwartemu dziennikowi laboratoryjnemu i w zasadzie nie ma się czemu dziwić – każdy w sumie słyszał jak nie z pierwszej to z drugiej ręki historię podobnego „pożyczenia” wyników (a jak nie słyszał, to podaje historię odkrycia DNA i kontrowersje wokół pominięcia wkładu Rosalind Franklin). Z drugiej strony publikacje złożone przez Perelmana w archiwum preprintów Arxiv były podwaliną uznania go za głównego autora dowodu hipotezy Poincarégo, mimo próby przywłaszczenia sobie jego pracy przez innych matematyków. Można powiedzieć, że strach ma wielkie oczy, ale  na dobrą sprawę to nie wiemy na jaką skalę dochodzi do zawłaszczania pomysłów w nauce i dopiero nauka prowadzona w ramach otwartego dziennika laboratoryjnego chyba może ukazać faktyczną skalę zjawiska.

Tak czy inaczej, nawet jak pomysł wydaje nam się zupełnie z kosmosu, to chyba warto się z nim chociażby oswoić. Jak to często bywa z naszym Krajem, niektóre rozwiązania przychodzą z zachodu, nie w formie trendu, czy mody, ale w formie przepisu. I wcale bym się nie zdziwił, widząc agresywną politykę USA dotyczącą udostępniania publikacji oraz wyników badań, czy przypadkiem Unia w dłuższej perspektywie nie wpadnie na podobne rozwiązania u siebie.

Do poczytania:

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Wrzesień 29, 2010 w Nauka, Otwartość

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: